Czy powinniśmy obawiać się śledzenia w sieci?
Media społecznościowe
Darmowa kawa i croissant dla każdego, kto polubi nas na FB! – plakat reklamowy umieszczony w oknie kawiarni brzmi zachęcająco. Alex bez wahania wyciąga telefon i odnajduje fanpage kawiarni, klika i mija drzwi prowadzących do wejścia lokalu. Przy kasie baristka prosi go o imię. To standard, pewnie chce je zapisać na kubku. Alex przedstawia się więc i zamawia średnie latte. Na kubku, jaki otrzymał znalazło się jednak niepokojąco dużo informacji. Wiek, zawód, imię matki – skąd ona to wszystko wie! Wtedy Alex przypomniał sobie o lajku, którym zapłacił za kawę i wreszcie pojął na czym polega geniusz Zuckenberga.
Opisana sytuacja miała miejsce naprawdę. Akcja miała na celu przestrzec Brytyjczyków przed nieostrożnym udostępnianiem swoich danych w Internecie. Bariści nie czerpali informacji z kosmosu. Podczas gdy, gdy klienci kawiarni lajkowali stronę, zespół IT analizował ich dane. Do zdobycia tych podstawowych wystarczył jeden like i trzy minuty. Tyle trwa bowiem przygotowanie średniej kawy.
Ile wie o nas Facebook?
W 2012 r. Michał Kosiński - Profesor Stanford Graduate of School of Business udowodnił, że „Algorytm Facebooka na podstawie 10 polubień jest w stanie ocenić daną osobę lepiej, aniżeli kolega z pracy, 70 lepiej niż przyjaciel, 150 lepiej niż rodzice, a przy 300 polubieniach maszyna jest w stanie przewidzieć zachowanie lepiej niż partner…”[1].
Teraz zastanów się, ile razy kliknąłeś w przycisk like. Pewnie zacznie więcej niż 300?
Lajki to zaledwie jedna z metod zbierania danych o użytkownikach. Facebook zapisuje też informacje o wszystkich wydarzeniach, w jakich uczestniczymy i miejscach które odwiedzamy. Najwięcej poufnych informacji udostępniamy jednak podczas quizów. Podczas gdy my bawimy się odpowiadając na pytania, Facebook skrupulatnie notuje wszystkie odpowiedzi. Nie wierzysz? Zagrajmy więc dla przykładu w quiz „Kim będzie Twoje dziecko?”. Pojawiają się tam pytania o ulubioną bajkę, potrawę, sport, zajęcia pozalekcyjne dziecka. Kilka przypadkowych odpowiedzi daje werdykt: Twoje dziecko to umysł ścisły, na pewno będzie inżynierem. Dla rodzica to mało wartościowa informacja. Przyszłość dziecka jest przecież wielką niewiadomą. Facebook zyskał jednak mnóstwo cennych danych, do których dotąd nie miał wcześniej dostępu, ponieważ dziecko najprawomocniej nie ma konta na portalu. Teraz może targetować reklamy także w oparciu o jego zainteresowania.
Kto jeszcze Cię śledzi w Internecie?
Śledzona jest nie tylko aktywność w mediach społecznościowych. Pliki Cookies (tzw. ciasteczka) zapisują w pamięci Twojego komputera wszystkie odwiedzane strony internetowe. Zebrane w ten sposób dane są wykorzystywane do dostosowywania wyników wyszukiwania do preferencji użytkownika. Korzystają z nich także reklamodawcy. Ciasteczka umożliwiają sklepom internetowym polecanie produktów, jakie klienci oglądali na stronie (remarketing). Na jeszcze dokładniejszą analizę zachowania użytkowników pozwalają systemy eye tracking (z ang. śledzenie drogi wzroku), takie jak Hotjar, Mouseflow, czy Inspectlet. Ich uwadze nie umknie żaden Twój ruch na stronie. Mechanizm wie, gdzie klikasz oraz jakie elementy przyciągają Twoją największą uwagę. Niektóre z narzędzi pozwalają nawet na nagrywanie każdego odwiedzającego. Na tej podstawie właściciele stron internetowych wiedzą, gdzie użytkownicy napotykają na problem, co pozwala znacząco zwiększyć konwersję.
Technologie śledzące zachowanie klienta powoli wkraczają także do sklepów stacjonarnych. Pod koniec 2016 roku Amazon otworzył w Seatle sklep spożywczy, w którym roi się od kamer i sensorów, które mają za zadanie analizować każdy ruch klienta. Nie ma za to kas i kolejek. Produkty zdjęte z półki są rejestrowane przez specjalną aplikację, która pobiera należną sumę z konta bankowego po opuszczeniu sklepu. Nie jest wykluczone, że w przyszłości będą tak wyglądać wszystkie sklepy spożywcze.
Czy opór przed śledzeniem w sieci ma sens?
Wiemy już, że wyszukiwarki i serwisy społecznościowe wiedzą o nas niepokojąco dużo. Czy powinniśmy się jednak przed tym bronić? Edge Rank (algorytm Facebooka) nie powstałby, gdyby nie ogromna ilość treści, jaka codzienna zalewa Facebook. Żyjemy w świecie, w którym szum informacyjny stał się jednym największych globalnych problemów. Przefiltrowana, sprawdzona treść jest więc na wagę złota. Handel lajkami może oburzać, ale po części działa na naszą korzyść. Gdyby reklamodawcy nie dysponowali opisanymi wcześniej danymi, wciąż bylibyśmy zasypywani przypadkowymi reklamami. Teraz zamiast przeglądać 1000 ofert, otrzymujemy tylko te, które faktycznie mogą nas zainteresować. Dlaczego rezygnować więc z tej możliwości?
Zastanów się po co dyrektorom i menadżerom asystenci? Czy sami nie mogliby wykonać powierzanych im obowiązków? Prawdopodobnie tak, wtedy nie mieliby jednak czasu na pracę nad dalszym rozwojem firmy. Rolą asystenta nie jest wręcz wyręczanie przełożonego, lecz przekierowanie jego uwagi na rzeczy naprawdę ważne. Algorytmy filtrujące pełnią dziś podobną rolę. Selekcjonują, docierające do nas informacje, dzięki czemu nie musimy już tracić czasu na ich samodzielne wyszukiwanie.
„Prywatność” w sieci
Oburzenie, z jakim spotyka się monitorowanie aktywności w sieci ociera się o paradoks. Nie podoba się nam, że algorytmy wiedzą o nas tak dużo, a jednocześnie sami podsuwamy im mnóstwo informacji. Znaczna część zdjęć, jakie pojawiają się dziś na Facebooku i Instagramie, jeszcze kilka lat temu nie opuściłaby rodzinnego archiwum. Podobnie jest z udostępnianymi informacjami: status związku, zdjęcia z USG i narodzin dziecka – kiedyś do tych informacji miała dostęp tylko najbliższa rodzina, dziś wszyscy, którym na to pozwolimy. To nie Facebook narusza więc naszą prywatność - sami się jej pozbywamy.
1. N. Miller, P.O. Dehaye, Analiza behawioralna a wpływanie na nasze wybory, „IT WIZ” 2, 2017, s. 12-15.
Pozycjonowanie stron internetowych w 2026 roku: SEO, AI i GEO – kompletny przewodnik dla marek, które chcą być widoczne w erze wyszukiwania hybrydowego
Pozycjonowanie SEO
SEO w 2026 roku nie wybacza błędów. Jeśli Twoja marka nie pojawia się w Google AI Overview, ChatGPT Search i Perplexity – tracisz klientów, zanim zdążą kliknąć w jakikolwiek link. Dlatego właśnie teraz jest najlepszy moment, aby zbudować przewagę: tworzyć treści, które AI cytuje, Google wyróżnia, a użytkownicy natychmiast rozpoznają jako eksperckie i wiarygodne.
Jeśli chcesz, aby Twoja firma była widoczna tam, gdzie dziś zaczynają się wszystkie decyzje zakupowe – w świecie wyszukiwarek AI – ten przewodnik pokazuje dokładnie, jak to osiągnąć. To nie jest trend. To jest nowy standard pozyskiwania klientów w 2026 roku.
Google się zmienia. Twoja strona przestanie istnieć w wynikach wyszukiwania jeśli nie wdrożysz pozycjonowania AI.
Pozycjonowanie AI
To nie jest kolejny algorytm, update czy drobna zmiana w pozycjach.
Google oficjalnie uruchomiło Tryb AI (AI Mode) w Polsce, a to oznacza jedno - tradycyjne SEO właśnie przestało wystarczać.
Firmy, które nie dostosują swoich stron do nowego sposobu wyszukiwania opartego na sztucznej inteligencji, po prostu znikną z radarów użytkowników.
Dlaczego Twoja strona straciła pozycje w Google? Obalamy mity i wskazujemy fakty.
Pozycjonowanie SEO
Właściciel strony internetowej żyje w ciągłej niepewności – co przyniesie kolejny dzień? A gdy nagle widoczność w Google spada, pojawia się stres i setki pytań. Czy to wina algorytmu? A może coś zepsuło się na stronie? Zamiast wpadać w panikę, warto podejść do tematu metodycznie. Spadek ruchu nie zawsze oznacza katastrofę. Czasem to sygnał, że trzeba dokładniej przyjrzeć się danym i znaleźć prawdziwą przyczynę.
Czytaj więcej
Copyright © 2025 JELLINEK Agencja Interaktywna.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności.