Napisz do nas
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Agencja Interaktywna JELLINEK

Eko trend w natarciu

Ekologiczny styl życia to popularny, ale i ryzykowny trend. Kto zyskał, a kto stracił dzięki jego popularności?

Jedną z głośniejszych akcji ostatnich miesięcy, dotyczącą działań ekologicznych, była z pewnością współpraca marki Żywiec Zdrój z Martyną Wojciechowską, pod hasłem „Po stronie natury”. Polegała ona na tym, że dziennikarka stała się ambasadorem marki i zaczęła przekonywać, o tym, że… plastik nie jest szkodliwy dla środowiska. Działania prowadziła również na swoim Facebooku, gdzie spotkały się z falą ogromnej krytyki.


źródło: Facebook


Temat ograniczania użycia plastiku w codziennym życiu pojawia się w mediach od dłuższego czasu. Wiele firm dołączyło w tym roku do akcji eliminowania plastiku w swoich produktach, czy to plastikowych opakowań, naczyń czy sztućców. Zamiana ich na przyjazne środowisku odpowiedniki to pierwszy krok do wkupienia się w trend eko, ale też realna pomoc w poprawie stanu środowiska naturalnego, które od lat tonie w śmieciach.

Współpraca Żywiec Zdrój i Martyny Wojciechowskiej wzbudziła więc ogromne kontrowersje i do dziś marka boryka się z falą negatywnych komentarzy pod każdym wpisem w Social Media (warto przypomnieć, że od czasu niefortunnego posta minęły już ponad dwa miesiące). Martyna Wojciechowska, reklamująca hasło „plastik nie taki zły” również straciła zaufanie dużej liczby fanów, ponieważ komunikat, który przekazała zupełnie do niej nie pasuje. Twórcy akcji widocznie zapomnieli, że pokolenie millenialsów jest szczególnie wyczulone na niewiarygodną komunikację.

Ten przypadek uczy nas, że współpraca z influencerami powinna być dobrze przemyślana, poparta realnymi korzyściami dla obu stron i dopasowana do marki według jej wartości.

 

Too good to waste

Krok w stronę eko trendów zrobił niedawno brytyjski Lidl, wprowadzając w kilkuset swoich sklepach dział „Too good to waste”, gdzie sprzedaje w niskiej cenie owoce i warzywa posiadające drobne wady, ale nadające się do spożycia. To duży, realny plus dla działań CSR-owych Lidla. Za 5kg karton warzyw i owoców Brytyjczycy zapłacą jedynie 1,5 funta, co jest kuszącą ceną, biorąc pod uwagę, że produkty po prostu straciły już wizualne właściwości, ale w smaku ciągle są takie same. Sieć sklepów zobowiązała się do zmniejszyć ilość wytwarzanych odpadów do 25%, do 2020 roku.


Wcześniej takie działania podjęła sieć sklepów Tesco, wprowadzając do oferty produkty „Perfectly Imperfect”, które normalnie nie były odbierane od dostawców ze względu na wygląd. Kilka lat temu sieć Intermarche rozdawała swoim klientom soki wyciśnięte z niedoskonałych warzyw i owoców.

 Inną ciekawą akcją, która również ma na celu zmniejszenie ilości marnowanej żywności jest ratowanie samotnych bananów zorganizowana przez Banki Żywności. O ich działaniach robi się coraz głośniej w Social Media, szczególnie z pomocą wpisów na Instagramie oznaczanych hasztagiem #samotnebanany. Dzięki kupowaniu pojedynczych, niezbyt doskonałych sztuk warzyw i owoców zapobiegamy ich wyrzuceniu na śmietnik na koniec dnia.

Pojawia się tutaj jednak pytanie: czy dobre zamiary takich akcji są pozytywnie odbierane przez konsumentów? Otóż nie przez wszystkich. Okazuje się, że wybieranie najładniejszych produktów w sklepie to nie kwestia wybredności, ale zabiegów marketingowych*. Często zakupy robimy nieświadomie, pod wpływem reklam, które nas otaczają. Raczej sięgniemy po produkt reklamowany przez celebrytów niż zupełny no name. Dlaczego tak się dzieje? To czysto psychologiczne aspekty, dotyczące motywacji naszych zakupów – często robimy je, żeby poprawić sobie humor, a brzydkie rzeczy niestety nam w tym nie pomogą.

 

To się nosi nad Wisłą

Jeśli chodzi o stan środowiska w Polsce, to są miejsca, które pozostawiają wiele do życzenia, jak na przykład obszar nad Wisłą w Warszawie. Śmieci zostawiane na nadbrzeżnych plażach stały się impulsem do powstania akcji edukacyjnej „To się nosi nad Wisłą”. Nie każdy wie, że 2,5 tony śmieci, które są rozrzucone po nadwiślańskiej plaży, stanowi zagrożenie dla środowiska i organizmów żyjących w rzece.

Zdjęcia zaśmieconych brzegów często pojawiają się w Internecie, bo po każdym imprezowym weekendzie zostaje góra śmieci. Akcja „To się nosi nad Wisłą” ma na celu zachęcić osoby spędzające czas nad rzeką, żeby brały odpowiedzialność za stan środowiska. Organizatorzy nie chcą wprowadzać zakazów i nakazów, a zamiast tego w nieco żartobliwy sposób odnoszą się do naszych obowiązków, o których nie każdy pamięta.

 

Jakie są najciekawsze działania?

- zaangażowanie znanych osób (np. Leszek Stanek) w tworzenie contentu do Social Media

- ustawienie pojemników na nakrętki i kapsle umożliwiających głosowanie

- ciekawe edukacyjne infografiki

- rozdawanie darmowych eko gadżetów

 

Tu pijesz bez słomki

Najświeższe działania w kierunku eko zapoczątkowała Areta Szpura, która razem z portalem NOIZZ i fundacją Lonely Whale walczy o wycofanie plastikowych słomek ze wszystkich punktów gastronomicznych w Polsce. Wcześniej Areta publikowała na swoim Instagramie zdjęcia miejsc, które wycofały plastikowe rurki, a także te, które tego nie zrobiły, ale zachęca je do bardziej ekologicznych działań. Obecnie akcja nabiera na sile, jest obecna w Internecie (hasztag #suckingsuck), a także w mediach.





*https://bit.ly/2NGxqEC